Michalkiewicz a nowe oszczerstwo krwi

Czy Żydzi chcą obrabować Polskę z jej skarbów i zabić polskie dzieci? Stanisław Michalkiewicz sugeruje, że tak. Prawicowy publicysta wytworzył nowoczesną wersję średniowiecznego “oszczerstwa krwi” w Polsce. Dlaczego niektóre katolickie media i środowiska wciąż go wspierają?  

Stanisław Michalkiewicz [Źródło: super-nowa.pl]

Stanisław Michalkiewicz
[Źródło: super-nowa.pl]

Tomasz Terlikowski – redaktor konserwatywnego-katolickiego portalu „Fronda” – znalazł się ostatnio w trudnej rozterce. Kiedy usłyszał o kuriozalnej wypowiedzi radykalnego prawicowego publicysty Stanisława Michalkiewicza, dotyczącej „chwilowo nieczynnego obozu zagłady w Oświęcimiu”, a zamieszczonej w felietonie przedrukowanym na portalu „Fronda”, zareagował błyskawicznie i zdecydowanie: „Zapewniam, że tego typu poglądy nigdy nie były bliskie portalowi (…), i że w przyszłości nie będą na nim prezentowane”. Czyli koniec Michalkiewicza na cyfrowych łamach „Frondy”. Ale to nie był koniec tej nieszczęsnej sprawy dla Terlikowskiego.

Redaktor rychło padł ofiarą ostrej reakcji części środowiska prawicowego i swoich własnych czytelników, którzy wściekle nazywali go „tow. Terlikowskim”, „szmatą dziennikarską” i „żydowska k…ą”. Oblężony redaktor napisał kolejne teksty uzasadniające jego stanowisko – i wyrażające poparcie dla nadchodzących „obrad” Knesetu izraelskiego w Oświęcimiu, które wzbudziły tak ostry sprzeciw Michalkiewicza i innych – ale oburzone komentarze tylko się mnożyły. W końcu także Michalkiewicz pasował redaktora „Frondy” na „bęcwała”, który chce stręczyć „‘judeochrześcijaństwo’ mniej wartościowemu narodowi tubylczemu”. Przy okazji, wyjaśniał, iż w swoich niefortunnych słowach o obozie zagłady raczej odniósł się do lewackiego pomysłu „żeby w Oświęcimiu zamykać antysemitów albo przeciwników genderactwa, a może krytyków Jerzego Owsiaka”. Straszliwe czasy czyhają na prawomyślnych Polaków.  

Sam Terlikowski nie jest wcieleniem umiaru i rozsądku. Już zestawił groźny „genderyzm” – cokolwiek to dla niego znaczy – z komunizmem. Zdaje się żywić obsesję na punkcie homoseksualistów, skoro ciągle do nich powraca w swojej publicystyce. Należy do tych tradycjonalistów którym współczesność – nawet w swojej łagodnej polskiej wersji – nieustannie urąga. A jednak trzeba go pochwalić za niemałą odwagę i pryncypialność w tym przypadku. Może nie spodziewał aż takiej skrajnej reakcji swoich stronników, ale w kraju obecnie zdominowanym przez bezwzględne i bezkompromisowe podziały światopoglądowe – gdzie panuje zasada „z nami lub przeciwko” – musiał być gotowy na coś nieciekawego. Cześć Terlikowskiemu za zasadniczość.

Jednak czegoś tu nie rozumiem w  tej sprawie. Jeżeli opinie wyrażone przez Stanisława Michalkiewicza w jego najnowszym felietonie są niemile widziane na portalu „Fronda”, jak to się stało, że one w ogóle tam się znalazły? Przecież red. Michalkiewicz od dawna słynie ze swojego „judeosceptycyzmu”, i „tego typu poglądy” sączące się z jego pióra nie mogłyby być dla nikogo zaskoczeniem. Więc co tu jest grane? Czy Terlikowski nie wiedział o tym wcześniej? Czy próg tolerancji dla antysemityzmu jest tak wysoki w uczciwych środowiskach prawicowo-katolickich, że wolą przymykać oczy nawet na skrajne poglądy – przynajmniej do momentu wybuchu skandalu? Prawica w Polsce jest oczywiście bardzo zróżnicowana – częste są spory i sprzeczki między odmiennymi frakcjami. A jednak wspólna obawa przed wznoszącym się potopem liberalizacji polskiego społeczeństwa nierzadko zdaje się jednoczyć najrozmaitsze ugrupowania. Zasadnicze różnice niewątpliwie zachodzą między stanowiskami „Frondy”, „Naszego Dziennika” i „Gazety Polskiej”, ale teksty Michalkiewicza gościły na łamach wszystkich trzech periodyków. Czasem wrzaskliwe głosy są jednak potrzebne w walce z obecnym rządem, „lewactwem”, „genderyzmem”, „dzieciobójstwem” i „pederastami”.   

Ale o co dokładnie chodzi z tym sławnym „antysemityzmem” Stanisława Michalkiewicza? Czy on naprawdę jest tak zły? Niestety, powiedziałbym, że on jest dużo gorszy niż ta dość niejasna jego wypowiedź przedrukowana na portalu „Fronda” mogłaby sugerować. Jego urojenia bowiem już wkraczają w teren najgroźniejszej odmiany antysemickich mitów. Zaiste, publicysta zdaje się ostatnio zaostrzać swoją retorykę, przedstawiając apokaliptyczny scenariusz zabijania polskich dzieci i zajęcia Polski przez złowrogich Żydów. Nie znajdujemy już w jego tekstach tylko tej samej litanii skarg o „przemyśle Holokaustu”, „antypolonizmie” czy „żydowskim rabunku” w formie roszczeń o restytucję majątku. Red. Michalkiewicz ostatnio wzbogaca swoją paranoję o teorię szczególnej złośliwości, która łączy obawę przed restytucją żydowskiego mienia z kwestią aborcji. Na podstawie tego zadziwiającego związku, felietonista „Radia Maryja” wytwarza nowatorską adaptację starego „oszczerstwa krwi”, tym samym rozwijając przerażającą wizję żydowskiego spisku wobec Polski.   

W dniu 15 stycznia tego roku, Michalkiewicz opublikował artykuł w tygodniku „Nasza Polska” pod tytułem Skrobią „zygotki” dla Lebensraumu. W tym felietonie, publicysta ujawnia tajne plany „światowej społeczności żydowskiej” – wspierane przez Adama Michnika i jego gazetę „Głos Cadyka” – polegające na ukształtowaniu „naszego nieszczęśliwego kraju, jako awaryjnej przestrzeni życiowej dla Żydów na wypadek, gdyby na Bliskim Wschodzie coś poszło nie tak i trzeba było likwidować eksperyment polityczny w postaci bezcennego Izraela”. Główne kleszcze tego diabolicznego planu są dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, Żydzi wysuwają swoje „bezczelne” roszczenia majątkowe, dzięki którym „siłą rzeczy stanowiliby warstwę ekonomicznie w Polsce dominującą – rodzaj szlachty mniej wartościowego narodu tubylczego”. Czyli Żydzi chcą ukraść Polakom majątek i zająć im kraj. Po drugie, środowiska żydowskie wspierają Katarzynę Bratkowską i inne aktywistki „pro-choice”, które „skrobią ‘zygotki’” – czyli swoje „nieurodzone dzieci” – dlatego, że ta „moda” sprzyja „żydowskiej polityce demograficznej na terenie naszego nieszczęśliwego kraju”. Czyli Żydzi zabijają Polakom dzieci. W innym artykule – opublikowanym w „Naszym Dzienniku” w 2012 roku pod tytułem Małoduszność biłgorajskiego filozofa – Michalkiewicz mówił wprost o „zabijaniu polskich dzieci”, wówczas tylko insynuując żydowskie plany „zdobycia w Polsce Lebensraum”. Jednak w najnowszym felietonie już śmiało i jednoznacznie twierdzi, że „nasz nieszczęśliwy kraj” może zostać „wyludniony w pożądanym przez przyszłego okupanta stopniu bez konieczności stosowania Cyklonu B”.

Malowidło przedstawiające "mord rytualny" z katedry w Sandomierzu.

Malowidło przedstawiające “mord rytualny” z katedry w Sandomierzu.

Czyli Żydzi chcą obrabować Polskę z jej skarbów i zabić polskie dzieci. To są już argumenty klasycznego, średniowiecznego antysemityzmu najgorszej kategorii. Tu nawet mamy do czynienia ze swoistą wersją dawnych oskarżeń o mord rytualny, kiedyś opartych na przekonaniu, że wyznawcy judaizmu zabijają chrześcijańskie dzieci, aby zdobyć krew dla swoich rytuałów religijnych. Jak dobrze wiadomo, ta legenda ma długą i marną historię w Polsce, jak i w innych krajach europejskich. Jeszcze po II wojnie światowej pogromy w Krakowie i Kielcach miały swoje początki w plotkach o rytualnym mordzie chrześcijańskiego dziecka przez lokalnych Żydów. Michalkiewicz jakby unowocześnia ten zgniły mit, tym razem łącząc zabijanie polskich dzieci raczej z motywacją geopolityczno-ekonomiczną, a nie religijną. Żydzi kreują swój „Lebensraum” (świadomy wybór terminu z hitlerowskiego słownika jest tutaj charakterystyczny dla przewrotnego stylu argumentacji) na krwi niewinnych Polaków. We wcześniejszym artykule, Michalkiewicz nawet spekuluje że, „z punktu widzenia Lebensraum zabijanie ludzi już urodzonych też jest przecież całkiem racjonalne, podobnie jak robienie z pozostałości po nich mydła”. Może otóż to miał na myśli redaktor, kiedy oburzył Tomasza Terlikowskiego pisząc o „chwilowo nieczynnym obozie zagłady w Oświęcimiu” w kontekście wizyty Knesetu. Żydzi wykończą Polaków w Auschwitz tak jak hitlerowcy spróbowali wykończyć Żydów.   

W innym, mniej poważnym kontekście, takie paranoiczne fantazje – oczywiście pozbawione nawet najmniejszego śladu dowodu – byłyby śmieszne. Ale w tym przypadku nie ma żartów. Pomysły Michalkiewicza są groźne. Dotyczą najbardziej istotnych i uczuciowych spraw – polskiej ziemi i życia polskich dzieci. Dotyczą samej egzystencji polskiego państwa i Polaków. Nowe oszczerstwo krwi Stanisława Michalkiewicza jest groźne, bo zmierza do wywołania skrajnego strachu i nienawiści, potencjalnie przyczyniając się do radykalnych zachowań marginesu łatwowiernych czytelników – zwłaszcza w klimacie brzydkich insynuacji przed wizytą części izraelskiego Knesetu z okazji rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Oczywiście dla zdecydowanej większości katolickich i niekatolickich Polaków, takie poglądy są odrażające. Powinniśmy się cieszyć, że Tomasz Terlikowski już nie będzie przedrukowywać tekstów Michalkiewicza, ale publicysta „Naszego Dziennika” nadal ma wsparcie w innych środowiskach prawicowych i narodowo-katolickich. Polscy biskupi powinni wyklarować swoje stanowisko na ten temat w liście pasterskim. Przecież krążą po Polsce groźniejsze upiory niż widmo „gender”.   

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s